Pod pozornie nieruchomą powierzchnią wolno płynących dni autor odsłania małe piekło, w obrębie którego miotają się jego bohaterowie: Samotność, pochłaniająca wszystko bezwolność, trudność nawiązywania międzyludzkich kontaktów, niemożność oddania się bez reszty namiętnościom. Rzeczywistość ulega tu zdeformowaniu przez ukryte, uparcie kultywowane obrazy, a obsesje urastają do rozmiarów koszmaru jak we śnie lub w malignie - skąd śmierć tylko staje się wyzwoleniem...