A cóż jest historia? To dzieje mojej ziemi, mojej chaty, moich bliskich... i moja również! Często w rozmowach z moimi uczniami słyszę - "nie znoszę historii". I to dla mnie normalne, bo programowa nauka historii prawie nie da się polubić! Bitwa... data... kto z kim... kto zwyciężył... partia... przywódcy... program...król... żył w latach... takiej historii i ja nie znoszę. Zastanawia jednak jedno: dlaczego moje "maluchy" tak chętnie i z zainteresowaniem słuchają barwnych historyjek z mojego dzieciństwa? Wręcz przerywają mi wtrąceniami: "...proszę pana, a moja babcia... a mój tatuś..." I tak wspólnie zaczynamy "przerabiać" historię. Tę naszą, nam najbliższą. Historię i dawne obrazy "mojej' chaty, naszej rzeczki, naszej wioski. Bo to, co nas otacza, tak jak w XIX-wiecznym wierszu Kondratowicza, to ta ojczyzna z małej litery, nam najbliższa, namacalna. Nie ta wielka abstrakcyjna, opiewana strofami poetów lub wyświechtana mowami i działaniem pseudopolityków. - Aleksander Osiński