Gdybym miał wybrać jedną, jedyną książkę ze wszystkich dzieł Andrzeja Struga, to wskazałbym na „Dzieje jednego pocisku”. Sprawdziłem niedawno nową lekturą młodzieńczy entuzjazm, z jakim przed laty czytałem z zapartym tchem te frapującą opowieść o dziejach bomby wędrującej przez różne środowiska i podawanej z rąk do rąk, bomby, która w istocie nie wybucha, ale przecież jakoś spełnia swoją rolę, bo rozbita w głębinie Wisły przez żołnierzy budzi nadzieję po upadku rewolucji wśród więźniów warszawskiej Cytadeli [...]