Anat Berko przez wiele lat prowadziła rozmowy z zamachowcami samobójcami, którym nie udało się wykonać zadania, zarówno z mężczyznami, jak i kobietami, a także organizatorami takich ataków, osadzonymi w najściślej strzeżonych więzieniach Izraela. Skazanych, z którymi się spotykała, na ogół nie skuwano kajdankami, choć strażnicy ostrzegali: "Ktoś, kto odsiaduje pięćdziesiąt wyroków dożywocia, nie ma nic do stracenia".