Za dziesięć, piętnaście lat po wsiach położonych wokół Szczecina pozostaną ślady czytelne jedynie dla wprawnego oka. W jednym miejscu będzie to granitowy kościółek, w innym kilka wiejskich domów stojących wzdłuż ulicy, w jeszcze innym fragment dworskiego parku – otoczone zewsząd nowymi osiedlami z dziesiątkami, setkami domów, sklepów i hurtowni. Zaaferowani swymi sprawami mieszkańcy i przybysze traktować je będą jako zwyczajny element w pejzażu, często nieświadomi, iż są one reliktami tego, czym były Dołuje, Mierzyn, Wąwelnica czy Buk. Zanim nieodwracalnie zmiotła je urbanistyczna ekspansja Szczecina, datująca się od lat 90. XX wieku.