Ogromnie dziękuję Panu za okazaną pomoc: w 1999 roku mój syn miał ciężką formę zapalenia opon mózgowych, przez trzynaście dni znajdował się na intensywnej terapii i lekarze nie dawali żadnych szans na przeżycie. Wtedy Bóg pomógł mężowi dodzwonić się do Pana. Po tym, jak Pan podpowiedział, nad czym trzeba pracować, męża jakby „opaliło ogniem” – nawet przestrzeń wokół się zmieniła, a ja w szpitalu odczuwałam straszne bóle w całym ciele, myślałam nawet, że umrę. Następnego dnia syna przeniesiono na zwykły oddział bez jakichkolwiek powikłań, nawet tomografia komputerowa nie wykryła żadnych odchyleń w mózgu. Lekarze powiedzieli, że to pierwszy taki przypadek w ich praktyce. Jeszcze raz bardzo dziękuję! Niech Bóg da Panu miłość, dobro i szczęście!