Poczucie kryzysu demokracji wydaje się dziś powszechne – kłopoty integracji Unii Europejskiej, oligarchizacja polityki w USA, efektywność gospodarcza reżimów autorytarnych i rosnąca niechęć do tradycyjnych partii, liderów politycznych i samych państw sprzyjają wizjom schyłku świata jaki znamy. Turbulencjom gospodarczym, wzrostowi nierówności i wypaleniu się tradycyjnej polityki towarzyszy wielka fala społecznego niezadowolenia. Na ulice i place miast całego świata wylegają celebryci i prekariusze, wykładowcy uczelni i bezrobotni, hipsterzy i związkowcy – rzadko razem, często bez ideologii, zazwyczaj w imię „prawdziwej” demokracji, zawsze przeciwko establishmentowi.