Rzeka pod mostem miała około czterech metrów głębokości. Dagmara runęła głową w dół i zniknęła pod wodą. Lecąc z wysokości, doznała straszliwego uczucia jakby bezwładu. Trwało to ułamek sekundy. Ten lot w śmieć wśród zgiełku i wrzasku ludzkiego, który się nagle urwał i zawisł w przestrzeni, wydał się Dagmarze nieskończenie długi. W tych kilku sekundach przeżyła całe swoje życie. Zachód słońca, krwawy i nagle cichy, wydał jej się końcem wszystkiego. Plusk własnego ciała o powierzchnię rzeki, w którą się zapadła jak w puch, był ostatnim dźwiękiem,który słyszała.