W żadnej dziedzinie społecznego zachowania ludzi pojęcie tego, co nazywa się naturalne, nie było używane w sposób tak ze sobą sprzeczny, jak w dziedzinie życia miłosnego i rodzinnego: raz służyło ono jako pseudoprawowite usprawiedliwienie postępków godnych potępienia, raz jako glejt dla ekscesów sprzecznych z kulturą, innym razem było równoznaczne z deprecjacją, więcej, z zakazem w odniesieniu do zdrowych sposobów zachowywania się niezbędnych do utrzymywania gatunku.