Na ulicach międzywojennej Częstochowy było słychać wózki dostawców mleka, docierających do miasta z okolicznych wsi, furmanki, tupot butów służących, które biegły po świeże pieczywo na śniadanie, rozmowy domokrążnych sprzedawców i rzemieślników. Podwórka rozbrzmiewały odgłosami trzepanych dywanów, okrzykami kominiarzy, informujących o czyszczeniu kominów. Od świtu do zmierzchu zewsząd dobiegał gwar bawiących się dzieci. W alei Najświętszej Marii Panny panowie podziwiali spacerujące piękne dziewczyny.