Będzie wiele o spotkaniach. Bardzo różnych spotkaniach. Od takich zwykłych, odbywających się przy ognisku. Gdy Indianie snują swoje legendy. Przez takie groźniejsze, gdy potężna anakonda wije się pod dziobem łodzi. Gdy ludzie zamiast pomóc, wolą raczej pocelować do ciebie z karabinu. Gdy pozostaje już tylko modlitwa. Po spotkania najpiękniejsze i najcenniejsze: z Panem Bogiem, z sobą samym oraz z nimi. Z oczami rozbawionych indiańskich dzieci.