Było ich czterech w terenowej Niwie: prezydent Dżochar Dudajew, wojskowy prokurator republiki Magomied Żanijew, czeczeński ambasador w Moskwie, Hamad Kurbanow i Wacha Ibragimow. Przeżył tylko jeden. Wacha Ibragimow jest wysokim, dobrze zbudowanym, trzydziestoomioletnim mężczyzną o pochmurnej twarzy. Mówi spokojnie, z namysłem, zaciskając pięści. Kiedy opowiada o Dudajewie, widać że cały pogrąża się we wspomnieniach, jakby przeżywał na nowo każdą chwilę sprzed pięciu lat. Pięć lat! To już tyle minęło od dnia, kiedy Dżochar Dudajew skonał, leżąc obok niego.