W XX-wiecznych systemach totalitarnych wykorzystywano potencjał społecznego oddziaływania sportu. Zarówno w hitlerowskich Niemczech, jak i w Związku Sowieckim i państwach, które znalazły się pod sowiecką dominacją, zinstytucjonalizowany sport pełnił funkcję wychowawczą i odgrywał rolę katalizatora masowych emocji. Rządzący starali się w praktyce realizować rzymski postulat panem et circenses, choć kiedy brakowało chleba, pozostawały tylko igrzyska. Jednak nawet wówczas, a może właśnie wtedy, jeszcze mocniej podkreślano znaczenie sportu, widząc w nim obszar narzucania norm i wartości, wdrażania do ról społecznych i kształtowania jednostek. Włączony w system organizacji państwowej, przekształcał się wraz z jej zmianami. I chociaż, parafrazując słynne zdanie Andrzeja Górskiego – „piłka zawsze była okrągła, a bramki dwie" – inne podrzędne cele przyświecały rządzącym na początku XX wieku, inne w dwudziestoleciu międzywojennym i podczas wojny, a jeszcze inne w czasach Polski Ludowej. Cel nadrzędny był zawsze jeden: wygrać. Machina propagandowa nadawała odpowiedni wymiar polityczny sukcesom sportowym. Tryumfy na arenach olimpijskich czy międzynarodowych mistrzostwach uwiarygadniały totalitaryzm i kreowanego przez ten system postać „nowego człowieka".