Nierozłącznymi towarzyszami romantycznej miłości, prócz cierpienia, są tęsknota (usychanie z tęsknoty, Jasnorzewskiej „żyć bez powietrza”), nieprzespane noce, spojrzenie zawieszone w najdalszej dali, jednym słowem: własne szczęście i nieszczęście pozostające w ścisłym związku z odległością do obiektu uczuć. W tej książce niczego takiego nie spotkamy. […]Wielu autorów przekonuje nas, że to, co wydawałoby się być jakąś uniwersalną prawdą o człowieku i jego ognistych uczuciach, wśród których „największa jest miłość”, w istocie da się zrozumieć w sposób bez mała matematyczny jako wynik biologicznego funkcjonowania organizmu, genetycznego wyposażenia człowieka, systemu hormonalnego bądź dążenia do przetrwania, wreszcie – symulacji. Na dziesięciu autorów tej tematycznie zwartej propozycji – taką perspektywę poznawczą proponuje połowa. I dowiadujemy się wielu naprawdę ciekawych rzeczy.(ze Wstępu Ireny Borowik, s. 4-5, 10)