"...Pewnego dnia wsiedliśmy z przyjacielem do samolotu lecącego na południe. Wylądowaliśmy w Kairze. Niespełna pół roku później, na żółtych piaskach Przylądka Dobrej Nadziei, odetchnęliśmy, patrząc po raz pierwszy wstecz z wyraźną ulgą. Mieliśmy za sobą z górą piętnaście tysięcy kilometrów afrykańskich dróg, kilka efektownych, tropikalnych chorób, parę załamań, niezliczoną ilość zwątpień i w głowach zielono od piękna dzikiego kontynentu