Oddając do rąk Czytelnika tę książkę, pierwsze na tak szeroką skalę "teologiczne" czytanie Norwida, autor czuje się zobowiązany uprzedzić, że jest nie tylko polonistą zainteresowanym problematyką religijną, co raczej teologiem interesującym się literaturą. To bowiem w decydujący sposób rzutuje na specyfikę tej pracy z pogranicza krytyki literackiej, filozofii i teologii dziejów. Praca powstała w środowisku KUL-owskim, i - na dobrą sprawę - tylko w tym środowisku mogła powstać. Tylko tu nauki humanistyczne, filozoficzne i teologiczne łączy wspólny uniwersytecki dziedziniec.