Wychodząc od sformułowania Mertona "dla mnie być świętym, to być sobą, problem uświęcenia i zbawienia jest w rzeczywistości problemem odnalezienia odpowiedzi na pytanie kim jestem i jakie jest moje prawdziwe "ja"", amerykański jezuita i zastępca red. Naczelnego pisma "America" snuje refleksje na temat znaczenia świętości dla współczesnego człowieka. Książka jest rozszerzonym zapisem wygłoszonej wcześniej konferencji i w formie pisanej ma charakter osobistego dziennika duchowego. Martin, odwołując się do pism Mertona, Nouwena i innych pokazuje, czym dla niego jest pragnienie świętości, jak się ono kształtowało i wpłynęło na wybór powołania zakonnego i kapłańskiego, jak je przeżywa teraz. Martin, odwołując się do psychologicznej koncepcji "prawdziwej jaźni" , pokazuje jej znaczenie nie tylko w życiu osób, które podziwia (Merton, Nouwen, Mała Teresa), ale konkluduje, że tak naprawdę chodzi o naśladowanie Jezusa, którego ludzki rozwój też polegał na odkryciu w sobie prawdy o "prawdziwej jaźni". Myślę, że takie przedstawienie "świętości" przemawia do mentalności współczesnego człowieka a zarazem jej nie spłyca.