Kończyliśmy już zbieranie materiałów do tej książki. Jeden z rozmówców- nazwijmy go pułkownik Z.- zaczął nam opowiadać o metodach skrytobójczych mordów. Uszkodzenie układu hamulcowego lub kierowniczego w samochodzie; subtelna trucizna, której dotknięcie gołą dłonią powoduje zawał serca; konwencjonalne zepchnięcie z peronu.. Padło wreszcie- jak propozycja- pytanie: czy za miliard złotych zdecydowalibyśmy się zaniechać publikacji na temat brylantowej afery?