Książka dotyczy przede wszystkim tego, co jest na pewno niesłychanie rzadkie w tak silnie nacechowanym arbitralnością dyskursie powieści socrealistycznych: czynów postaci i wszelkich aspektów działania, które są indywidualne i niepowtarzalne. To odszukanie pewnej cząstki człowieczeństwa, którą będą właśnie możliwe niekonsekwencje przedstawiania bohaterów powieści socrealistycznych. Nie mamy do czynienia w "Bohaterze..." ze wszechstronnym opisem postaci literackich w prozie, czy modelowych konstatacji. Jest to raczej przedstawienie pewnych "nieprawomyślności" z punktu widzenia doktryny marksistowskiej, które świadomie, bądź nie, pojawiały się w zrytualizowanych, przesyconych nowomową formułach powieści.