Nowy Rok zaczęłam na Jawie. Pociągami i autobusami podróżowałam przez wioski, lasy i pola ryżowe. W zimnym deszczu na szalonym motocyklu dotarłam wysoko w góry do krainy wulkanów i mgieł. Weszłam na szczyt czynnego wulkanu, żeby zajrzeć do wnętrza ziemi. Goździkowe papierosy, gorący ryż, warzywa w kokosowym sosie. I nieznośny francuski naukowiec, z którym przez kilka dni toczyłam zaciekłe dyskusje o życiu, kobietach i miłości.