1 października 2012 r. minęło 70 lat od męczeńskiej śmierci w obozie koncentracyjnym w Dachau ks. prałata Antoniego Rewery, najstarszego wówczas wiekiem i godnością kościelną więzionego tam kapłana diecezji sandomierskiej. 13 czerwca 1999 r. Jan Paweł II beatyfikował go w gronie 108 męczenników II wojny światowej. Dzień wcześniej przebywając w Sandomierzu Ojciec Święty powiedział: „Utaiła się (…) w tym mieście jakaś przedziwna siła, której źródło tkwi w chrześcijańskiej tradycji. Jest bowiem Sandomierz wielką księgą wiary naszych przodków. Zapisali w niej wiele stronic święci i błogosławieni. (…). Dzisiaj w Sandomierzu wraz z wszystkimi tu zgromadzonymi wielbię Boga za to wielkie duchowe dziedzictwo, które w czasach zaborów, w czasach niemieckiej okupacji i w czasach totalitarnego zniewolenia przez komunistyczny system pozwoliło ludziom tej ziemi zachować narodową i chrześcijańską tożsamość. Trzeba się nam wsłuchiwać z ogromną wrażliwością w ten głos przeszłości, aby wiarę i miłość do Kościoła i Ojczyzny (…) przekazać następnym pokoleniom. Tu z łatwością możemy uświadomić sobie, jak bardzo czas człowieka, czas wspólnot i narodów nasycony jest obecnością Boga i Jego zbawczym działaniem”. Tę „obecność Boga i Jego zbawcze działanie” unaoczniał w plastyczny i wyrazisty sposób także i ks. Antoni Rewera. 16 marca 1942 r. w zakrystii kościoła pw. świętego Józefa w Sandomierzu, gdzie od 1934 r. był proboszczem, został aresztowany przez hitlerowców. Właśnie przygotowywał się do pogrzebu parafianina, był w komży i stule. Niemcy przeprowadzili rewizję na plebanii, a następnie zabrali go do więzienia wraz z jego bratem Kazimierzem w zamku sandomierskim. Tam był wielokrotnie przesłuchiwany. Niemcom zależało, aby wydał parafian, którzy byli wrogo nastawieni do okupanta i kolportowali literaturę podziemną. Kapłan nie zaprzeczał, że czytał wydawnictwa podziemne, ale kategorycznie odmówił wydania parafian, którzy mu je dostarczali. „Mam 73 lata i niewiele mi się na tym świecie należy. Możecie zrobić ze mną, co wam się podoba. Moi parafianie mają do mnie zaufanie, ja ich wydać nie mogę” - odpowiedział prześladowcom. W więzieniu sandomierskim mimo zakazu spowiadał więźniów. Gdy niektórzy z nich dziwili się, że przyznał się do czytania prasy podziemnej, za co groził pobyt w obozie koncentracyjnym, mówił: „Przecież nie mogłem kłamać”. Z Sandomierza został przewieziony do Auschwitz-Birkenau (nr obozowy 27458), a następnie do obozu w Dachau (nr 30304). Tam po wielu cierpieniach i upokorzeniach, które znosił w duchu wiary i pokory, zmarł z wyczerpania. Męczennik prawdomówności - jak o nim mówi się w diecezji sandomierskiej - 13 czerwca 1999 r. został beatyfikowany w Warszawie.