Bielsko-Biała było po wojnie bardzo specyficznym miastem. Drugi po Łodzi ośrodek włókienniczy w Polsce, ale bez Żydów i Niemców, którzy tę włókienniczą potęgę budowali. I właśnie w Bielsku-Białej mój ojciec otrzymał prokuratorską posadę. Osiadł tam z żoną i małym synem. Moje najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa to wycieczki z rodzicami w góry. Jakaś droga, ja wlokę się za nimi, ciągnięty za ręce. Tylko we trójkę. Rodzice, mieszkając w Bielsku, wypracowali taki styl życia, że w niedzielę albo jechało się do dziadków do Krakowa, albo szło w góry. Zarazili mnie tymi górami na całe życie. Gdy zostałem licealistą, mama pracowała w teatrze Banialuka. Czasami w wakacje załatwiała mi tam pracę. Byłem bileterem albo usadzałem dzieci na widowni.