"Początkowo zamierzający wycofać się z pola walki do obozu Mikołaj Potocki nakazał spędzić dragonii Czarnieckiego z pola harcowników, którzy uniemożliwiali ten manewr. Zdaje się, że w tym momencie trochę zlekceważono przeciwnika. Nagłe, niespodziewane i sprawnie przeprowadzone natarcie komunika kozacko-tatarskiego musiało wywołać niemałe zamieszanie pośród dragonów. Kozacy użyli strzelb (tzw. janczarek), które trupem położyły paru towarzyszy wojsk polskich. Uderzenie kozackie przedarło się przez szeregi dragonów i uderzyło na ariergardę, schodzącej z pola walki, armii. Mimo zaskoczenia bardzo szybko dano sobie radę ze sprytnym napastnikiem. Po chwili w sukurs przyszły dwa pułki prawdopodobnie jazdy kozackiej pod dowództwem Piotra Potockiego i hetmana Marcina Kalinowskiego. Dopiero te posiłki zdołały opanować sytuację, odepchnąć podjazd, a następnie rozpocząć pościg aż do taboru pod zamkiem białocerkiewskim."