Szacunek dla wielkich mistrzów nie jest czymś nagannym, lecz wiara w jakiekolwiek autorytety nie zwalnia nas od ryzyka myślenia na własny rachunek. Autorytet w jednej dziedzinie może się zresztą okazać szkodliwym laikiem w innej, jeszcze ważniejszej. Przypomnijmy, że wielki Lew Tołstoj twierdził, iż tylko ludzie, którzy stracili wiarę w Boga, mogą wierzyć w istnienie niewidzialnych dla gołego oka bakterii. Bernard Shaw potrafił bezkrytycznie zachwycać się ustrojem stalinowskiej Rosji, lewicowi intelektualiści francuscy nie wierzyli w istnienie łagrów. Przykłady można by mnożyć. Takich właśnie ludzi miał bez wątpienia na myśli August Cieszkowski proponujący wprowadzenie do polszczyzny terminu "uczeniec", a więc człowiek który w przeciwieństwie do prawdziwego uczonego posiada samą wiedzę bez inteligencji.