W apoftegmatach jest coś, co onieśmiela: stajemy oko w oko z olbrzymim korpusem rękopisów, zredagowanym we wszystkich chyba językach starożytnego chrześcijaństwa; cały ten wysiłek redaktorów skłania nas do odbycia podróży do mniszego Egiptu. Nic zatem dziwnego, że apoftegmaty są literaturą niełatwą. Ale może właśnie dlatego ciągle warto je czytać.