We wstępnym artykule: "Dekalog antykultury" współpracownik Giedroycia - Leopold Unger - pisze o pomyśle na tę antologię. Powiada - "Wielcy kłamcy muszą mieć doskonałą pamięć" (Corneille), ale o małych kłamcach i manipulantach też nie nie powinno się zapominać - zwłaszcza w pamięci zbiorowej. O co chodzi? W 1986 tygodnik "Kultura" w PRL dał się zainspirować przez sowieckiego "Krokodyla" rozpoczynając kampanię oszczerstw wobec paryskiej "Kultury". Także i wcześniej w powieściach i artykułach szkalowano ludzi związanych z paryską "Kulturą". Unger uważa, że w wolnej Polsce należy ten epizod opracować, bo jest istotnym źródłem poznania psychologii kolaboracji inteligencji z reżimem. Bowiem - jak pisze - "autorzy Anty-Kultury pisali i mówili na ochotnika, nie z musu, z cynizmu, a nie z przekonania, dla pieniędzy i innych korzyści, nie ze strachu. Wiedzieli, że kłamią, że szkodzą innym Polakom i własnemu krajowi. (...) Warto przecież poznać cechy myślowe i psychiczne (...), w których grupa inteligentnych ludzi godzi się na poniżającą rolę instrumentu w służbie nie tylko bezmyślnej i prostackiej, często...antyinteligenckiej propagandy, ale także w służbie zwyczajnych durniów, sprawujących władzę z mandatu policji i zagranicy."