To książka niezwykła, bo też i niezwykły jest jej bohater. Udało mu się to, co w teatrze jest prawie niemożliwe. Przekroczył barierę własnego języka i tak perfekcyjnie opanował mowę Racine'a i Moliera, iż mógł stanąć na deskach pierwszej sceny francuskiej i zagrać na niej Don Juana, jedną z najtrudniejszych ról w dramaturgii światowej, zyskując aplauz publiczności i najwyższe uznanie paryskiej krytyki. To tak jakby - mówiąc słowami Daniela Olbrychskiego - Depardieu zagrał po polsku Gustawa-Konrada lub De Niro nieskazitelną polszczyzną wyrecytował na scenie Teatru Narodowego inwokację z Pana Tadeusza. Wiemy, że graniczy to z cudem, a jednak Andrzej Seweryn tego dokonał.