Andrzej Mróz jeszcze za życia został legendą. Błyskotliwie inteligentny, zabawny, a przede wszystkim świetny wspinacz, był duszą towarzystwa, w schronisku w Morskim Oku i w krakowskim klubie "Pod Jaszczurami". Zginął w Alpach, zaledwie trzydziestoletni. Osierocił rocznego syna, ukochaną żonę Irenę i wielu przyjaciół w Polsce i we Francji. W czterdzieści lat po tej tragedii syn Andrzeja, Krzysztof, postanowił uczcić pamięć ojca. Tak powstała napisana przez Ludwikę Włodek książka "Andrzej Mróz. Cudowna, cudowna historia."