[...] Akademia pana Kleksa jest więc w istocie Akademią pana Brzechwy, my wszyscy zaś chcąc nie chcąc jesteśmy jej absolwentami. Nie wiedzieliśmy nawet, jak i kiedy Wielki Czarodziej przekazywał nam, zdolnym i niezdolnym uczniom, swe proste, a jakże niezwykłe nauki dobroci serca, pogody ducha i uskrzydlającej, radosnej fantazji.