Z kojca pierwszych poetyckich fraz w otchłań epitafium? Nie tędy wiedzie włóczęga, choć prowadzi między kardynalnymi punktami – narodzinami i śmiercią. W ostatnim wierszu niniejszego wyboru, który Andrzej Babaryko opatrzył zagadkowo brzmiącym tytułem „730”, chodzi o coś innego, co nadaje sens wszelkim ludzkim początkom i kresowi – głębokie uczucie. Chodzi o miłość, miłość wolną, nieskrępowaną, istniejącą poza społeczną definicją małżeństwa, ale intensywną i silną, bo naznaczoną tęsknotą i człowieczeństwem. To właśnie wydaje się sugerować prezentowany w tej książce układ wierszy.