Trzeci tom Piotra Janickiego nie oddala się w strukturze poszczególnych wierszy ani od debiutanckiego tomu „Nadal aksamit”, ani od drugiego, zatytułowanego „Wyrazy uznania”. W obu różnorodność tematyczna zduszana była kategorią campu, rozumianego jako przynależność do pewnej kulturowej sytuacji poezji czy pewnej kulturowej sytuacji wiersza i jego podmiotu mówiącego. Główną różnicę stempluje 13 tytułowych „sztuk”, a więc utworów w zapisie sugerujących ich sceniczne powołanie. Przy czym lekturze dramatów towarzyszy poczucie dziania się także na płaszczyźnie formalnej, poczucie naddania, jakby autor chciał zawrzeć nie tyle sytuację (są to z reguły bezprecedensowo krótkie formy sceniczne), w jakiej znalazł się bohater, znaleźli bohaterowie, ile zawrzeć jakiś moment historyczny dramatu.